środa, 7 sierpnia 2013

V Maraton Karkonoski



 Biegacze z wizytą u Ducha Gór






Po raz kolejny w Karkonoszach odbył się maraton na trasie dolna stacja wyciągu - Śnieżka - Szrenica, tym razem udało się uzyskać limit na 700 osób. W ramach Maratonu Karkonoskiego rozegrano Mistrzostwa Świata w biegu długim oraz Mistrzostwa Polski. Całe szczęście nikomu nie przyszło do głowy, by zamknąć imprezę dla amatorów i obok reprezentacji krajowych z kilku państw, na starcie mogli stanąć zwykli zjadacze chleba. Podobnie jak rok temu bieg zaczyna się 6 km podbiegiem na Śnieżne Kotły -  w tym roku trudność jeszcze wzrosła, ze względu na wyjątkowo wysoką temperaturę. Co prawda pierwsza część była zacieniona i start był dość wcześnie bo o 8:30, ale i tak temperatura była bardzo wysoka na trasie - podobno około 30 stopni i zupełnie bez wiatru, co się za często w Karkonoszach nie zdarza zwłaszcza na samej grani. Biegło się zupełnie jak w piekarniku. Takie warunki sprawiły, że bardzo istotną rzeczą stało się odpowiednie rozłożenie sił i systematyczne nawadnianie.Wracając jeszcze na moment do trasy, trzeba tu wspomnieć, że ze względu na remont szlaku na Śnieżkę nieco skrócono trasę z 44 km planowanych na 42 km.. Dziwi taka sytuacja, że ktoś zleca takie roboty w środku sezonu turystycznego i przed kilkoma imprezami sportowymi, szczególnie rangi Mistrzostw Świata.  Inną kwestią jest to, że wykonawca nie zdołał ukończyć robót w terminie. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo skrócenie trasy o podbieg na Śnieżkę w taki upał był bardzo korzystny i mimo rozczarowania tym skrótem na dzień przed biegiem, to po biegu wszyscy byli zgodni, że dobrze się stało.


















Na miejscu gdzie stałem pierwsi zawodnicy pojawili się po trzydziestu kilku minutach. Od początku prowadził Słoweniec Mitja Kosovelj, a za nim następni zawodnicy z dość dużą stratą.

Mitja Kosovejl Mistrz Świata, Słowania

 Lonut Zinca 3 miejsce

















Słoweniec prowadzenia nie oddał i we wspaniałym stylu zwyciężył. Dramatyczną końcówkę miał drugi na Śnieżnych Kotłach Rumun Lonut Zinca, który był bardzo długo drugi. Na Śląskich Kamieniach gdzie byłem po nawrocie Rumun nerwowo się rozglądał, czy ktoś go nie dogania, mimo że miał dużą przewagę. Wicemistrzostwo oddał zupełnie baz walki, bo nie miał już sił na  korzyść Walijczyka Andrew Daviesa.
Wśród pań na Śnieżnych dominowały Włoszki, nasza Ania Celińska był piata szósta.


 





























Po nawrocie było podobnie. Jednak nasza Ania zachowała wystarczająco dużo sił, by zakończyć bieg na trzecim miejscu.





Trzeba tutaj wspomnieć o wspaniałych kibicach, którzy mimo tak wielkiego upału dopingowali zawodników
zarówno tych najlepszych, swoich rodaków, jak i wszystkich innych.


Właśnie nasunęła mi się refleksja, że Maraton jest poddawany próbom. Na jednym z maratonów, chyba trzecim, oberwanie chmury, burza- próba wody i ostatnio ten upał - próba ognia. Myślę jednak, że przeszedł je dobrze i staje się naprawdę kultową imprezą biegową. Jeszcze jedna refleksja Mistrzyni Świata ze startu w Szklarskiej Poręby Antonella Contfortola jest byłą biegaczką narciarską, co jest szczególnie mi bliskie z uwagi na moją fascynację tym sportem.
Myślę, że za rok aura będzie nieco łaskawsza i będzie nieco chłodniej i będę z wami biegł na trasie Maratonu Karkonoskiego by podziwiać Piękno Karkonoszy w Biegu. Na zakończenie gratuluję wszystkim, którzy brali udział w biegu w " Piekarniku", tym na początku stawki i tym na końcu i tym, którym się nie udało ukończyć biegu. Niech to będzie motywacja do treningów i cel na przyszłość. DO ZOBACZENIA ZA ROK.
 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza